Wtorkowa wyprawa na ryby Jana K. z Ostródy okazała się ostatnią w jego życiu. Wczoraj po godzinie 11 strażacy wyciągnęli ciało mężczyzny na brzeg.
W środę rano policja odebrała zgłoszenie, że Jan K. wyszedł we wtorek powędkować na zamarznięte jezioro Sajmino i na noc nie wrócił do domu. Członkowie rodziny 72-letniego mężczyzny wskazali miejsce na jeziorze Sajmino, w którym najczęściej wędkował spod lodu Jan K.
Funkcjonariusze ostródzkiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nie mieli problemów ze zlokalizowaniem miejsca tragicznego wypadku. W okolicy, gdzie rozegrała się tragedia, znaleziono czapkę denata, wywrócone wiadro z dwiema rybami i złożonymi wędkami. Do akcji ratowniczej strażacy użyli tratwy ratunkowej.
- Mężczyzna wpadł pod lód około 60 metrów od linii brzegowej – powiedział Gazecie Krzysztof Krześniak, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Ostródzie. – Wydobywanie ciała na powierzchnię trwało kilkanaście minut ponieważ pokrywa lodowa była bardzo krucha.
Zwłoki mężczyzny znajdowały się 70 centymetrów pod taflą lodu. Według wstępnych ustaleń Jan K. prawdopodobnie próbował wstać i w tym momencie pękł pod nim lód. W miejscu, w którym zginął mężczyzna jezioro Sajmino ma ponad 2 metry głębokości.
Jak nas poinformował dowódca JRG dzisiaj rano ostródzcy płetwonurkowie rozpoczną poszukiwania wędkarza, który prawdopodobnie utonął w Jeziorze Drwęckim.
Autor artykułu: Marcin Tchórz