Archive for the ‘Archiwa z Polska Pisze’ Category

Złodziej samochodów skazany po raz szósty

Friday, March 16th, 2001

Złodziej samochochodów 30-letni Krzysztof P. dostał wczoraj dwa lata za próbę przejechania policjanta. To już jego szósty wyrok.
Krzysztof P. był jednym z najbardziej poszukiwanych olsztyńskich przestępców. Poszukiwano go listem gończym, bo wyszedł na przepustkę z więzienia i ani myślał wracać za kratki.

Krzysztof P. wielokrotnie wymykał się z zastawianych przez policję zasadzek. W styczniu zeszłego roku jadącego Alfą Romeo złodzieja wypatrzyli policjanci. Radiowóz ruszył w pościg. Niewiele brakowało, a na ul. Towarowej Krzysztof P. przejechałby policjanta. Funkcjonariusz użył broni – kula trafiła w tylną klapę Alfy, ale złodziej uciekł.
Miesiąc później Krzysztof P. został zatrzymany. Prokuratura oskarżyła go o czynną napaść na policjanta.

Wczoraj przed Sądem Okręgowym zakończył się proces Krzysztofa P. W końcowej przemowie prokurator Stanisława Musiałek zażądała dla oskarżonego trzech lat więzienia. Sąd zmienił kwalifikcję czynu. Uznał, że nie była to czynna napaść. Jednak podczas ucieczki złodziej mógł potrącić funkcjonariusza i spowodować u niego poważne obrażenia ciała. Krzysztof P. dostał dwa lata bezwględnego więzienia. – Oskarżony był już karany i kolejne przestępstwa popełniał w warunkach recydywy – uzasadniał wyrok sędzia.

Wyprowadzany z sali Krzysztof P. stwierdził, że proces był farsą. – Nie miałem zamiaru nikogo przejechać – zapewnił pięciokrotnie karany dotychczas P. Po odwieszeniu porzednich wyroków Krzysztof P. najwcześniej może wyjść z więzienia w 2006 roku.
Wyrok nie jest prawomocy. – Najprawdopodobniej mój klient będzie się od niego odwoływał – stwierdził mecenas Jan Kosko, obrońca Krzysztofa P.

Autor artykułu: Cezary Stankiewicz

Opieka społeczna kontroluje podopiecznych

Friday, March 16th, 2001

Olsztyński ośrodek pomocy społecznej sprawdza, czym podopieczni przyjeżdżają po odbiór zasiłków. Jak twierdzi dyrekcja, to sposób na naciągaczy.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej od dwóch dni wypłaca renty i zasiłki. Jeden z podopiecznych przyjechał po pieniądze taksówką, razem z nietrzeźwymi kompanami. Do kasy jeszcze doszedł, ale nagle runął jak długi.

- Nie wiedziałyśmy, czy jest pijany, czy chory. Wezwałyśmy lekarza i Straż Miejską – opowiada Hanna Czesla, zastępca dyrektora MOPS w Olsztynie. Okazało się, że mężczyzna jest pijany. Pieniędzy mu nie wydano. Pracownice zanteresowały się też, czym przyjeżdżają inni podopieczni.

- W dniu wypłat pod oknami przewija się kordon taksówek – mówi Hanna Czesla. – Rozumiem, są wyjątkowe sytuacje: komuś się śpieszy, jest chory, niepełnosprawny, ale jeśli jest taka potrzeba, pieniądze możemy przesłać pocztą lub na konto. To dziwne, że osoby, które nie mają pracy stać na taksówki.

Olsztyński MOPS ma ponad 3 tys. podopiecznych. Stałe zasiłki i renty socjalne wynoszą średnio po 400 zł. Celowe np. na węgiel od 40 zł wzwyż. MOPS ma szansę odebrać tylko te drugie, bo sam je przyznaje.

Julian Osiecki, dyrektor mrągowskiego MOPS-u, który ma 1 600 podopiecznych, mówi, że naciągaczy jest niewielu. A jeśli ktoś chce naciągać opiekę, sąsiedzi zaraz doniosą.
- To małe miasto, niewiele da się ukryć – tłumaczy dyrektor Osiecki. – W ciągu dziesięciu ostatnich lat skierowałem dwie sprawy do sądu.

Jadwiga Kosieradzka, dyrektor MOPS-u w Morągu poza oświadczeniem o stanie majątkowym i wywiadem środowiskowym nie widzi możliwości kontrolowania podopiecznych.
- A cóż ja mogę? Mogę spytać czy to państwa samochód czy nie – wzdycha.

Pracownica reszelskiego Ośrodka także nie pamięta, aby kiedykolwiek miała kontakt z bogatym udającym biedaka.
- Nie zdarzyło się, aby przed moim przyjściem ktoś wynosił z domu lodówkę czy telewizor – zapewnia. – Raczej przybywa sprzętów domowych niż ubywa.

Autor artykułu: Anna MioduszewskaMałgorzata Kundzicz

Od zawsze pisałem wiersze

Friday, March 16th, 2001

Jest poetą, badaczem, krytykiem literackim oraz nauczycielem akademickim. Uważa, że wszystkie te role uzupełniają się wzajemnie. O wyborze drogi życiowej dr hab. Zbigniew Chojnowski zdecydował w klasie maturalnej. Miał trzy możliwości: sport, aktorstwo i polonistykę.

- Pisałem od zawsze. Pierwsze moje wierszyki powstały, kiedy miałem 7 lat. Jako licealista razem z rówieśnikami założyłem grupę poetycką Malwa 2 – opowiada.
Filologię polską ukończył w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie.
- Od początku wierzyłem, że można spełnić swoje aspiracje twórcze nie wyjeżdżając z Olsztyna – twierdzi dzisiaj.

Za swój debiut prasowy Chojnowski uznaje wiersz, który ukazał się w Tygodniku Kulturalnym w 1986 roku.
- Wiersz do druku podał Tadeusz Nowak. Do dziś mam list, w którym pisze, że wierzy w mój talent – wspomina.
Po studiach ciężko mu było pisać poezję. Wtedy zaczął pisać o literaturze.
- Przez prawie 20 lat uprawiania krytyki literackiej napisałem kilkaset recenzji, szkiców, not – mówi.
Poetycki debiut książkowy, poprzedzony publikacjami w ogólnopolskich pismach literackich, miał w 1993 roku. Był to tomik wierszy ,Śniardwy”. Trzy lata później ukazał się kolejny – ,Cztery strony domu”.

Zbigniew Chojnowski od 1998 roku jest redaktorem odpowiedzialnym za dział poezji w piśmie ,Borussia”. Współpracuje także z ,Nowymi książkami”. Z jego inicjatywy w Instytucie Filologii Polskiej utworzono Zakład Antropologii Literatury Regionalnej.
- Zakład proponuje wizję literatury jako wiedzy o człowieku ściśle związanym z punktem geograficznym -mówi Zbigniew Chojnowski. – Każda wielka literatura jest bowiem regionalna.

Autor artykułu: Beata Sieradzka

Żądają odbudowy berlinki

Friday, March 16th, 2001

Do protestu przeciwko wstrzymaniu środków na odbudowę drogi ekspresowej Elbląg – Kaliningrad i budowę przejścia granicznego Grzechotki-Mamonowo II przyłączają się przedstawiciele organizacji społecznych. Z interwencją do premiera Jerzego Buzka wystąpiła Rada Elbląskich Organizacji Pozarządowych, reprezentująca 60 lokalnych organizacji oraz przewodniczący elbląskiej Solidarności Mirosław Kozłowski.

- Decyzja o wstrzymaniu tych inwestycji to drastyczne i nieodpowiedzialne pozbawienie szansy rozwoju miasta – wyjaśnia Wojciech Ławrynowicz, koordynator Rady Elbląskich Organizacji Pozarządowych. – Od kilku lat przez działania rządu nasze miasto traci kolejne szanse rozwoju. Najpierw przestało być miastem wojewódzkim, obecnie stopniowo likwiduje się lub przenosi urzędy i instytucje. Z rynku wycofują się kolejne firmy, rośnie bezrobocie i ubóstwo. Wiązaliśmy wielkie nadzieje z uruchomieniem berlinki. Rządowa decyzja o wstrzymaniu jej odbudowy to gwóźdź do trumny. Dlatego żądamy natychmiastowej zmiany tej decyzji.

Autor artykułu: Agata Załuska

Minister oceni gospodarność Elzamu

Friday, March 16th, 2001

Poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Witold Gintowt-Dziewałtowski zarzuca niegospodarność elbląskiej spółce Elzam Holding. Interpelację w tej sprawie skierował do ministra skarbu. Poseł chce wyjaśnić m.in. dlaczego elbląska spółka Elzam-Holding, będąc w dobrej sytuacji finansowej, nie inwestuje w rozwój.

Zdaniem Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego zarząd Elzamu postępuje tak, jakby chciał doprowadzić do upadku spółki.
- W informacji skierowanej do parlamentarzystów na temat sytuacji Narodowych Funduszy Inwestycyjnych przeczytałem m.in., iż elbląski Elzam, mimo bardzo dobrej sytuacji finansowej, nie ma koncepcji działania i rozwoju spółki – mówi Witold Gintowt-Dziewałtowski. – Zainteresowałem się tą sytuacją i doszedłem do wniosku, że pieniądze spółki są w dziwny sposób przejadane. Pracownicy Elzamu wiele razy zgłaszali ten problem. Teraz potwierdza to opracowanie departamentu.

Wiceprezes holdingu Leszek Żórawski, którego poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie, był zaskoczony zarzutami posła.
- Nie mogę tego skomentować, bo do tej pory nie dotarły do nas żadne dokumenty dotyczące jakichkolwiek zarzutów – wyjaśnia Leszek Żórawski. – Bez dokumentów mogę powiedzieć jedynie, że na pierwszy rzut oka wygląda to na próbę zbicia politycznego kapitału przed wyborami parlamentarnymi, w których poseł pewnie będzie startował.

Autor artykułu: Agata Załuska

Uniwersytet zlikwiduje niektóre kierunki

Friday, March 16th, 2001

Mimo mniejszych dotacji pracownicy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego na przełomie marca i kwietnia otrzymają tzw. trzynastkę. Władze uczelni przygotowały jednak program ostrych cięć w wydatkach.

Od początku roku UWM dostał o ok. 3 mln zł mniej dotacji z Ministerstwa Edukacji Narodowej, a grudniu 2000 r. o ok. 4 mln zł od zapowiadanych.
- W tej sytuacji finansowej praca rektora to praca akrobaty chodzącego po linie, jednak nie mamy teraz żadnych długów – twierdzi prof. Ryszard Górecki, rektor UWM. – Jesteśmy dalecy od wysyłania ludzi na bezpłatne urlopy, jak to robią lub zamierzają inni. Wypłacamy regularnie pensje oraz opłacamy podatki i ZUS. Wypłacimy trzynastą pensję, niebagatelną sumę 6 mln zł.
Maksymalnie zostaną ograniczonie remonty, zakup i zużycie energii.

- Ograniczymy wypłatę dodatków za szkodliwe warunki pracy, są często źle przynawane i zawyżane oraz dublujące się etaty. Nie będziemy przedłużać umów z osobami, które nabędą prawa emerytalne. Zwolnimy te, które mają świadczenia emerytalne lub renty. Nie planujemy narazie ograniczenia premii, to byłaby ostateczność – wylicza rektor.
Odchudzone zostaną też programy nauczania.
- Po analizie kosztochłonności i aktrakcyjności, niektóre kierunki zostaną zlikwidowane np. bibliotekoznawstwo. Powołane zostaną nowe np. socjologia – mówi rektor Górecki.

Autor artykułu: kb

Orłowo. Podzielona wieś

Thursday, March 15th, 2001

Mieszkańcy Orłowa są oburzeni postępowaniem miejscowego radnego, który, jak twierdzą, wykorzystał stanowisko do zbojkotowania protestu przeciw likwidacji szkoły.

Pod protestem przeciwko likwidacji szkoły w Orłowie (gmina Biała Piska) podpisało się 40 osób. Treść pisma nie spodobała się miejscowemu radnemu, który zaczął nakłaniać ludzi do zgody na skreślenie ich podpisów.

- Radny z sołtysem jeździli po wsi tego samego dnia, kiedy wpłynęło pismo do urzędu i nakłaniali ludzi do wykreślania się z protestu – mówi Ryszard D. mieszkaniec wsi. - Przekonywali, że pismo wprowadza ich w błąd i nie może trafić do gminy. Dawali też do podpisu swoje pismo, które zdaniem radnego było odpowiednie.

W efekcie pierwotny protest mieszkańców wrócił do Urzędu Miasta w Białej Piskiej, ze skreślonymi nazwiskami.

- Pismo zabrały z urzędu te osoby, które składały je na moje ręce – wyjaśnia Andrzej Kurzątkowski, burmistrz. – Trafiło ono potem na obrady sesji z wykreślonymi nazwiskami osób.

- Nikt nas nie pytał o zdanie, czy może wycofać pismo z urzędu i nie miał prawa o tym decydować. Jak urząd mógł dopuścić do zmiany treści oficjalnego pisma – mówi Teresa B., która podpisała się pod protestem. – Wszystko urządził radny Kubrowski, wszyscy o tym wiedzą. On w tej wsi przecież rządzi. Doszło do tego, że społeczeństwo nie ma prawa nawet zaprotestować, a ludzi się najzwyczajniej straszy.

Radny zaprzecza, że nakłaniał do wycofywania się mieszkańców z protestu.

- Osoby zbierające podpisy nie zapoznały mieszkańców z treścią pisma – mówi Zenon Kubrowski. – Ja miałem ksero pisma i przedstawiłem je mieszkańcom. Po przeczytaniu wielu skreślało się z listy osobiście. To co zrobiono mieszkańcom, którzy podpisali się pod protestem, jest karygodne.
Na prośbę naszych rozmówców zmieniono imiona i inicjały nazwisk.

Autor artykułu: Marek Truszkowski

Lód zbiera śmiertelne żniwo

Thursday, March 15th, 2001

Wtorkowa wyprawa na ryby Jana K. z Ostródy okazała się ostatnią w jego życiu. Wczoraj po godzinie 11 strażacy wyciągnęli ciało mężczyzny na brzeg.

W środę rano policja odebrała zgłoszenie, że Jan K. wyszedł we wtorek powędkować na zamarznięte jezioro Sajmino i na noc nie wrócił do domu. Członkowie rodziny 72-letniego mężczyzny wskazali miejsce na jeziorze Sajmino, w którym najczęściej wędkował spod lodu Jan K.

Funkcjonariusze ostródzkiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nie mieli problemów ze zlokalizowaniem miejsca tragicznego wypadku. W okolicy, gdzie rozegrała się tragedia, znaleziono czapkę denata, wywrócone wiadro z dwiema rybami i złożonymi wędkami. Do akcji ratowniczej strażacy użyli tratwy ratunkowej.

- Mężczyzna wpadł pod lód około 60 metrów od linii brzegowej – powiedział Gazecie Krzysztof Krześniak, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Ostródzie. – Wydobywanie ciała na powierzchnię trwało kilkanaście minut ponieważ pokrywa lodowa była bardzo krucha.

Zwłoki mężczyzny znajdowały się 70 centymetrów pod taflą lodu. Według wstępnych ustaleń Jan K. prawdopodobnie próbował wstać i w tym momencie pękł pod nim lód. W miejscu, w którym zginął mężczyzna jezioro Sajmino ma ponad 2 metry głębokości.

Jak nas poinformował dowódca JRG dzisiaj rano ostródzcy płetwonurkowie rozpoczną poszukiwania wędkarza, który prawdopodobnie utonął w Jeziorze Drwęckim.

Autor artykułu: Marcin Tchórz

Po krwawym Pikniku Country

Thursday, March 15th, 2001

Młodzi ludzie oskarżeni o napady na festiwalowych gości i zabójstwo Tomasza Jasińskiego podczas ubiegłorocznego Pikniku Country w Mrągowie nie przyznają się do winy. Wczoraj zaczął się ich proces.

Ława oskarżonych największej sali rozpraw Sądu Okręgowego w Olsztynie nie pomieściła wszystkich 11 podejrzanych. Kilku z nich siedziało więc w ławkach przenaczonych dla widzów.
O zabójstwo studenta Politechniki Koszalińskiej Tomasza Jasińskiego biskupiecka prokuratura oskarżyła trzy osoby: Sławomira O., Artura F. i Patryka M. Dwóch z nich w momencie popełnienia czynu nie miało ukończonych 16 lat.

Czesław Jasiński, ojciec zamordowanego, za śmierć syna obwinia również organizatorów festiwalu. – Na takiej imprezie ochrona powinna być mocniejsza – mówi ojciec. – Poprosiłem już wojewodę, by nie dawał zezwolenia na tegoroczny Piknik. Podobną prośbę złożyłem Markowi Biernackiemu, szefowi resortu spraw wewnętrznych.

Przed rozpoczęciem procesu rodzice Tomasza Jasińskiego złożyli pozew przeciwko oskarżonym o zabójstwo ich syna. Domagają się od nich 50 tys. złotych za koszty poniesione na edukację syna. – Wiemy, że nic już życia mu nie zwróci – mówią Jasińscy.

Wczoraj wyjaśnienia składali główni podejrzani. Żaden z nich nie przynaje się do udziału w zabójstwie. Niewiele również pamiętają z wydarzeń w nocy z 29 na 30 lipca zeszłego roku. Patryk M. w śledztwie przyznał się, że słyszał, jak jego koledzy mówili, że ,zabili śmiecia”. Wczoraj oskarżony stwierdził, że się pomylił. – Takie pomyłki niekiedy drogo kosztują – konkludował przewodniący rozprawie sędzia Andrzej Gwizdała.

Proces zostanie wznowiony dziś.

Autor artykułu: csz

Dusił sznurem

Thursday, March 15th, 2001

Zarzut usiłowania zabójstwa zamierza postawić ostródzka Prokuratura Rejonowa Eugeniuszowi B., który próbował udusić małżonkę sznurem od bielizny.

Państwo B. siadło przedwczoraj wieczorem do zakrapianej alkoholem kolacji. Po jakimś czasie między panią Anną i jej mężem Eugeniuszem doszło do słownej utarczki. Sprzeczka przerodziła się w krwawą awanturę. Nietrzeźwy małżonek zaczął okładać kobietę pięściami. Później chwycił sznur do bielizny i próbował udusić żonę. Kobieta chwyciła nóż kuchennny i broniąc się, uderzyła nim napastnika.

Eugeniusz B. trafił do szpitala z raną ramienia. Lekarze powiadomili policję. Kilka godzin po awanturze mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Czeka na decyzję Prokuratury Rejonowej w Ostródzie. Policja zamierza mu postawić zarzut usiłowania zabójstwa żony. Nie jest wykluczone, że mężczyzna zostanie tymczasowo aresztowany.

Autor artykułu: csz