Wioletta Kryza w 40. Plebiscycie Gazety Olsztyńskiej na Najpopularniejszego Sportowca Warmii i Mazur znalazła się na siódmym miejscu.
- Przed rokiem była pani jedenasta, dwa lata temu siódma, a przed trzema laty szósta. Passa godna pozazdroszczenia.
- W poprzedniej edycji plebiscytu byłam jedenasta, mimo tego że zostałam mistrzynią Polski w maratonie i w Edynburgu ustanowiłam życiowy rekord (2.33,44 – red.). Dlatego przyznam szczerze, tegoroczne siódme miejsce jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Traktuję to jako ogromne wyróżnienie. Dziękuję za nie wszystkim kibicom, którzy na mnie głosowali.
- Kogo zabrakło w gronie laureatów?
- Domyślałam się zwycięstwa Adama Seroczyńskiego. To był pewniak. Liczyłam jednak, że lepiej wypadną siatkarze Indykpolu AZS Piotr Poskrobko i Maciej Dobrowolski. Tymczasem to ja, jako jedyna reprezentantka akademickiego klubu, dostałam się do dziesiątki najpopularniejszych sportowców.
- Dokonała pani niesamowitego wyczynu – pięć raz z rzędu wygrała pani maraton w Echternach w Luksemburgu.
- Gospodarze chyba przyzwyczaili się do moich zwycięstw. I to aż za bardzo, bo ostatnio nie dali mi już nawet pucharu.
- Dlaczego nie udało się pani uzyskać nominacji do kadry na igrzyska w Sydney?
- Dwukrotnie próbowałam osiągnąć minimum olimpijskie. Jednak w styczniu w amerykańskim Houston przeszkodziła mi zbyt wysoka temperatura, a w Cleveland pokonał mnie… wiatr.
- Wygrała pani dziewiętnaście maratonów, kiedy będzie ten jubileuszowy dwudziesty?
- Mam nadzieję, że już w kwietniu w Cleveland.
- Startowała pani w Azji, Ameryce Północnej, Europie. Która strefa klimatyczna najbardziej pani odpowiada?
- Zdecydowanie europejska, chociaż moi znajomi twierdzą, że lepiej biegam w cieplejszych klimatach. Ja ich nie lubię, ale widać mój organizm je zaakceptował i pozwala mi wygrywać.
- Jak w Olsztynie podczas zimy przygotowuje się pani do nowego sezonu?
- Nie tylko w Olsztynie jest to bardzo trudne. Podczas zgrupowania w Szklarskiej Porębie przez śnieg nadwyrężyłam sobie mięsięń krzyżowy, przez co nie wystartowałam 18 stycznia w maratonie w amerykańskim Austin. Ale tegoroczny bal sportowca zrekompensował mi to niepowodzenie.
- Jakie są pani plany startowe?
- Najpierw 10 marca sprawdzę się w mistrzostwach Polski w biegach przełajowych, podczas których będą broniła wicemistrzoskiego tytułu.
29 kwietnia pobiegnę w Cleveland, w którym przed rokiem zwyciężyłam. Następnie planuję starty w Sao Paulo, Echternach i na Tajwanie. A później zobaczymy, skąd przyjdą zaproszenia.
Autor artykułu: Maciej Zdanowicz