Trwa akcja oszczędzania w warsztatach terapii zajęciowej. Pieniędzy brakuje na materiały do terapii i podwyżki płac dla instruktorów.
W warsztatach terapii zajęciowej przy Katolickim Stowarzyszeniu Niepełnosprawnych Diecezji Ełckiej przebywają 22 osoby. Niepełnosprawni pracują w czterech pracowniach: technicznej, plastycznej, krawiecko-tkackiej i życia codziennego, gdzie uczą się samodzielnego funkcjonowania.
Placówka finansowana jest przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który refunduje pobyt tutaj tylko 20 osobom.
Jej działalność wspomógł w tym roku kwotą 6 tys. zł Urząd Miasta. Mimo to pieniędzy wystarczy tylko do połowy listopada. Terapeuci zatrudnieni w warsztatach nie mają co liczyć na podwyżki i premie. Brakuje także na materiały.
Od trzech lat zarząd stowarzyszenia stara się o utworzenie dodatkowej, pięcioosobowej grupy uczestników. Przyjęcie jeszcze trzech osób i refundacja pobytu 25 uczestników rozwiązałaby problemy placówki.
- Wynika to z systemu finansowania – mówi Arciszewski. – Im więcej osób, tym większa dotacja, a koszty stałe pozostają takie same. Ponadto w Ełku jest duże zapotrzebowanie na terapię, jaką proponujemy w warsztatach. Z mojego rozeznania wynika, że mogłoby w nich uczestniczyć około 65 osób niepełnosprawnych.
- Obowiązujące rozporządzenie ministra pracy o warsztatach terapii zajęciowej nie mówi nic o trybie rozszerzania takich placówek – mówi Andrzej Jurkian, zastępca dyrektora warmińsko-mazurskiego oddziału PFRON w Olsztynie. – Nasza opinia na temat rozszerzenia ełckich warsztatów jest pozytywna, jeśli do końca marca pojawią się możliwości prawne. O wysokości przyznawanych środków decyduje natomiast zarząd funduszu.
- Jeśli nawet nie dostaniemy środków, na pewno warsztatów nie zamkniemy – zapewnia Arciszewski. – Może się to natomiast odbić na jakości prowadzonej terapii.
Autor artykułu: Magdalena Hirsztritt