Olsztyński ośrodek pomocy społecznej sprawdza, czym podopieczni przyjeżdżają po odbiór zasiłków. Jak twierdzi dyrekcja, to sposób na naciągaczy.
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej od dwóch dni wypłaca renty i zasiłki. Jeden z podopiecznych przyjechał po pieniądze taksówką, razem z nietrzeźwymi kompanami. Do kasy jeszcze doszedł, ale nagle runął jak długi.
- Nie wiedziaÅ‚yÅ›my, czy jest pijany, czy chory. WezwaÅ‚yÅ›my lekarza i Straż MiejskÄ… – opowiada Hanna Czesla, zastÄ™pca dyrektora MOPS w Olsztynie. OkazaÅ‚o siÄ™, że mężczyzna jest pijany. PieniÄ™dzy mu nie wydano. Pracownice zanteresowaÅ‚y siÄ™ też, czym przyjeżdżajÄ… inni podopieczni.
- W dniu wypÅ‚at pod oknami przewija siÄ™ kordon taksówek – mówi Hanna Czesla. – Rozumiem, sÄ… wyjÄ…tkowe sytuacje: komuÅ› siÄ™ Å›pieszy, jest chory, niepeÅ‚nosprawny, ale jeÅ›li jest taka potrzeba, pieniÄ…dze możemy przesÅ‚ać pocztÄ… lub na konto. To dziwne, że osoby, które nie majÄ… pracy stać na taksówki.
Olsztyński MOPS ma ponad 3 tys. podopiecznych. Stałe zasiłki i renty socjalne wynoszą średnio po 400 zł. Celowe np. na węgiel od 40 zł wzwyż. MOPS ma szansę odebrać tylko te drugie, bo sam je przyznaje.
Julian Osiecki, dyrektor mrągowskiego MOPS-u, który ma 1 600 podopiecznych, mówi, że naciągaczy jest niewielu. A jeśli ktoś chce naciągać opiekę, sąsiedzi zaraz doniosą.
- To maÅ‚e miasto, niewiele da siÄ™ ukryć – tÅ‚umaczy dyrektor Osiecki. – W ciÄ…gu dziesiÄ™ciu ostatnich lat skierowaÅ‚em dwie sprawy do sÄ…du.
Jadwiga Kosieradzka, dyrektor MOPS-u w Morągu poza oświadczeniem o stanie majątkowym i wywiadem środowiskowym nie widzi możliwości kontrolowania podopiecznych.
- A cóż ja mogÄ™? MogÄ™ spytać czy to paÅ„stwa samochód czy nie – wzdycha.
Pracownica reszelskiego Ośrodka także nie pamięta, aby kiedykolwiek miała kontakt z bogatym udającym biedaka.
- Nie zdarzyÅ‚o siÄ™, aby przed moim przyjÅ›ciem ktoÅ› wynosiÅ‚ z domu lodówkÄ™ czy telewizor – zapewnia. – Raczej przybywa sprzÄ™tów domowych niż ubywa.
Autor artykułu: Anna MioduszewskaMałgorzata Kundzicz