Młodzi ludzie oskarżeni o napady na festiwalowych gości i zabójstwo Tomasza Jasińskiego podczas ubiegłorocznego Pikniku Country w Mrągowie nie przyznają się do winy. Wczoraj zaczął się ich proces.
Ława oskarżonych największej sali rozpraw Sądu Okręgowego w Olsztynie nie pomieściła wszystkich 11 podejrzanych. Kilku z nich siedziało więc w ławkach przenaczonych dla widzów.
O zabójstwo studenta Politechniki Koszalińskiej Tomasza Jasińskiego biskupiecka prokuratura oskarżyła trzy osoby: Sławomira O., Artura F. i Patryka M. Dwóch z nich w momencie popełnienia czynu nie miało ukończonych 16 lat.
Czesław Jasiński, ojciec zamordowanego, za śmierć syna obwinia również organizatorów festiwalu. – Na takiej imprezie ochrona powinna być mocniejsza – mówi ojciec. – Poprosiłem już wojewodę, by nie dawał zezwolenia na tegoroczny Piknik. Podobną prośbę złożyłem Markowi Biernackiemu, szefowi resortu spraw wewnętrznych.
Przed rozpoczęciem procesu rodzice Tomasza Jasińskiego złożyli pozew przeciwko oskarżonym o zabójstwo ich syna. Domagają się od nich 50 tys. złotych za koszty poniesione na edukację syna. – Wiemy, że nic już życia mu nie zwróci – mówią Jasińscy.
Wczoraj wyjaśnienia składali główni podejrzani. Żaden z nich nie przynaje się do udziału w zabójstwie. Niewiele również pamiętają z wydarzeń w nocy z 29 na 30 lipca zeszłego roku. Patryk M. w śledztwie przyznał się, że słyszał, jak jego koledzy mówili, że ,zabili śmiecia”. Wczoraj oskarżony stwierdził, że się pomylił. – Takie pomyłki niekiedy drogo kosztują – konkludował przewodniący rozprawie sędzia Andrzej Gwizdała.
Proces zostanie wznowiony dziś.
Autor artykułu: csz