Sobotnim meczem z faworyzowaną Galaxią Częstochowa siatkarze olsztyńskiego Indykpolu AZS zainaugurują w Uranii rozgrywki Serii A ekstraklasy.
Będziemy grali na poważnie, jak zawsze, kiedy wychodzimy na boisko – mówi trener olsztynian Stanisław Iwaniak zapytany o najbliższy mecz. – Chciałbym, żebyśmy zagrali na jak najwyższym poziomie, jednocześnie nie dając rozwinąć skrzydeł rywalom – dodaje.
W porównaniu z poprzednim sezonem Indykpol AZS przystąpi do rozgrywek w nieco zmienionym składzie. Sporym wzmocnieniem powinno być zwłaszcza pozyskanie uczestnika igrzysk w Atlancie Krzysztofa Śmigiela z Czarnych Radom. Były reprezentant Polski (obiecuje, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa jako kadrowicz), wreszcie wypełni w olsztyńskim zespole lukę na pozycji atakującego z drugiej linii.
Drugim siatkarzem ściągniętym z zewnątrz jest Artur Pieśniak z Avii Świdnik, który może być wartościowym dublerem dla podstawowego rozgrywającego Macieja Dobrowolskiego. Co cieszy, w kadrze drużyny znalazło się też czterech utalentowanych wychowanków, którzy pod wodzą trenera Marka Kotulskiego sięgnęli w tym roku po wicemistrzostwo Polski juniorów. 19-letni Pawłowie – Siezieniewski i Szabelski, Wojciech Grzyb oraz o rok młodszy Adam Kurian (dwaj ostatni są reprezentantami kraju juniorów) coraz śmielej pukają do drzwi pierwszego zespołu. Co prawda, mówiło się jeszcze o ściągnięciu do Olsztyna zawodnika przyjmującego zagrywkę i skrzydłowego, ale nic z tego nie wyszło. Głównie z powodu wygórowanych cen panujących na transferowym rynku.
Inną niezwykle miłą nowinką dla sympatyków Indykpolu AZS jest w tym sezonie zmiana miejsca rozgrywania meczów. Po kilku latach przerwy siatkarze nareszcie wracają z ciasnej hali w Kortowie do przestronnej Uranii. Na pewno skorzystają na tym sami widzowie, bo zwiększy się komfort oglądania spotkań. Czy własne boisko będzie jednak atutem olsztynian (tak, jak działo się to w przypadku kortowskiej sali) w dużej mierze zależy od liczby kibiców na trybunach. Na trybunach, które są większe, a więc i trudniejsze do zapełnienia. Siatkarze bardzo liczą, że kibice nadal będą ich jedenastym zawodnikiem i ze swej strony obiecują ambitną grę.
W poprzednim sezonie zespół trenera Iwaniaka miał za zadanie utrzymać się w lidze i po pięknej walce dopiął celu. Tym razem gra toczy się o nieco wyższą stawkę. – Krok po kroku stawiamy sobie coraz trudniejsze cele: na mecie tego sezonu zadowoli nas miejsce w środku tabeli – przyznaje dyrektor kortowskiego klubu Bogusław Cieciórski.
Autor artykułu: pes