Na trawie się nie położą


Dziś Stomil gra z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. Trener Józef Łobocki otrzymał już zgodę PZPN na prowadzenie Stomilu i dziś zadebiutuje jako szkoleniowiec olsztyńskiej drużyny w meczu przed własną publicznością. – Zrobimy wszystko, żeby wygrać, ale mamy świadomość, że rywal nie przyjedzie do Olsztyna po, żeby się położyć na trawie – twierdzi Łobocki.

Trener Stomilu zaznacza: – Dyskobolia jest dobrym i zgranym zespołem, mądrze budowanym od dwóch lat przez trenera Janusza Białka. Żeby wygrać, musimy zaatakować przeciwnika już w ich strefie boiska, grać agresywnie, nie pozwolić im rozwinąć skrzydeł.

W olsztyńskim zespole zabraknie na pewno kontuzjowanych: Andrzeja Biedrzyckiego i Tomasa Ramelisa, na urazy narzekają także Daniel Treściński i Tomasz Lenart. Pod dużym znakiem zapytania stoi szczególnie występ stopera olsztyńskiej drużyny. Jeśli Lenart nie będzie zdolny do gry, zastąpi go Sławomir Matuk, który zresztą w przypadku występu Lenarta może liczyć na miejsce w drugiej linii Stomilu.

Trener Łobocki będzie musiał także zdecydować, kogo wystawić w miejsce odsuniętego od gry za żółte kartki Andrieja Siniczyna. Wydaje się, że największe szanse ma lewonożny Krzysztof Kowalczyk, ale podobno trenerowi chodzi po głowie pomysł, by na lewej pomocy zagrał Marek Kwiatkowski, a ,Kowal” zajął miejsce na prawej stronie boiska. Nie wiadomo, który piłkarz pokieruje Stomilem. W meczu z Zagłębiem egzaminu nie zdał Piotr Orliński, w Radzionkowie słabo wypadł Dariusz Marzec. Wygląda na to, że dziś szansę powinien dostać Tomasz Radziwon, ale niewykluczone, że trener postawi na tego zawodnika dopiero w trakcie meczu.

Dyskobolia przyjedzie do Olsztyna bez dwóch czołowych piłkarzy: stopera Rafała Witkowskiego i najlepszego napastnika drużyny (cztery gole w tym sezonie) Krzysztofa Kłosińskiego. Na ławce rezerwowych usiądzie kolejny dobry piłkarz Dyskobolii, bramkarz Krzysztof Kotorowski, którego trener Janusz Białek odsunął od zespołu po meczu z Odrą Wodzisław (szkoleniowiec obwinił go za porażkę w tym spotkaniu).

Dyskobolia w tym sezonie spisuje się o wiele lepiej niż w ubiegłym, kiedy cudem uniknęła degradacji. Punkty zdobywa głównie na własnym boisku, na wyjazdach spisuje się już gorzej – na sześć meczów wygrała tylko jeden (z Górnikiem w Zabrzu), jedno spotkanie zremisowała (mecz derbowy z Amicą we Wronkach). W pozostałych spotkaniach (z Orlenem Płock, Legią Warszawa, Ruchem Radzionków i Odrą Wodzisław) zespół z Wronek nie sprostał gospodarzom.

Autor artykułu: zib

Comments are closed.