Agroturystyka po kazachsku


Rodzina Luby i Aleksandra Rudnickich wraz z trójką dzieci i ich 84-letnim dziadkiem Antonim przyjechali miesięc temu do Polski z malutkiej wsi Kalinówka w Kazachstanie. Zamieszkali w Pogobiu Średnim koło Pisza. Swój dom w Kazachstanie i wszystko, co się w nim znajdowało, sprzedali za 1000 marek niemieckich. Do Polski zabrali ze sobą kilka walizek. Nowe mieszkanie znaleźli u Jolanty i Bogdana Kamińskich z Warszawy.

- Mąż jest wielkim miÅ‚oÅ›nikiem kresów – opowiada pani Jolanta. – W Pogobiu mamy duży dom, wiÄ™c postanowiliÅ›my pomóc rodakom. Z Rudnickimi zetknÄ™liÅ›my siÄ™ w siedzibie Wspólnoty Polskiej, która poÅ›redniczyÅ‚a w szukaniu polskiej rodziny.

Aleksander i Luba znaleźli pracę w gospodarstwie agroturystycznym Kamińskich. Za pieniądze od gminy kupili meble i lodówkę.

- Po upadku ZSRR Polacy nie sÄ… w Kazachstanie mile widziani – wyznaje Luba. – Nie majÄ… szansy zdobycia wyksztaÅ‚cenia i dobrej pracy, bo nie znajÄ… kazachskiego. MieliÅ›my trochÄ™ ziemi, ale wiÄ™kszość musieliÅ›my oddać w użytkowanie w zamian za niewielkÄ… część plonów. Jedynym wyjÅ›ciem byÅ‚a repatriacja. Dziadek Antoni dostanie emeryturÄ™

- CzÅ‚owiek przyzwyczaja siÄ™ do miejsca, w którym żyje, ale tam nie da siÄ™ żyć – stwierdza pan Antoni. – Marzy mi siÄ™ rozmowy hodowanie kur albo kozy. Tu jest tyle trawy, że starczyÅ‚oby na caÅ‚y Kazachstan.

Autor artykułu: Marek Truszkowski

Comments are closed.