Aleksander Grynis lubi, gdy ,skacze mu adrenalina". Jej poziom podnosi surfując po morskich falach na desce z żaglem.
Kilka dni temu u wybrzeży Murcji reprezentant Bazy MrÄ…gowo w wielkim stylu popÅ‚ynÄ…Å‚ po tytuÅ‚ mÅ‚odzieżowego mistrza Å›wiata (do 21 lat) w Formule Windsurfing. Za plecami Polaka, który wygraÅ‚ wszystkie wyÅ›cigi, znalazÅ‚o siÄ™ 56 żeglarzy z oÅ›miu paÅ„stw. – Te regaty miaÅ‚y u mnie priorytet – mrÄ…gowianin. – TytuÅ‚ byÅ‚ mi potrzebny także po to, żeby zwrócić na siebie uwagÄ™ dziennikarzy i sponsorów.
Na dziadka można liczyć
Dwa lata temu Aleksander Grynis nazywaÅ‚ siÄ™ jeszcze… Tomasz Kudyma. Z powodów rodzinnych zmieniÅ‚ nazwisko na panieÅ„skie swojej matki. Ciekawych wÄ…tków w życiu Aleksandra jest wiÄ™cej: urodziÅ‚ siÄ™ w Kijowie, gdzie jego dziadek byÅ‚ konsulem. W mamie i dziadku znalazÅ‚ najwiÄ™ksze oparcie. Również finansowe.
- Pomogli mi pozostać przy windsurfingu, wydajÄ…c sporo pieniÄ™dzy. DziÅ› jestem bardziej samodzielny, niezależny. Dwa miesiÄ…ce temu podpisaÅ‚em umowÄ™ sponsorskÄ… z Towarzystwem Ubezpieczeniowym Zurich. Nie bÄ™dÄ™ już zabieraÅ‚ dziadkowi pieniÄ™dzy. Przeciwnie, chyba mu oddam zaciÄ…gniÄ™tÄ… pożyczkÄ™ – Å›mieje siÄ™ zawodnik.
Szaleni znaczy inni
Z chwilą skończenia Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Mrągowie Aleksander Grynis był już zdany na własne siły. Szybko jednak nauczył się organizować wyjazdy na treningi, regaty, szukać pieniędzy na drogie deski i komplety żagli.
Dzięki dobrej znajomości języka angielskiego i licznym kontaktom sportowym ma wielu przyjaciół na całym świecie. Dlatego gdy przychodzi sezon, mieszka w różnych miejscach Polski i Europy. Ostatnio na Wyspach Kanaryjskich. Deskarze tworzą specyficzną grupę, którą zwolennicy tradycyjnego żeglarstwa określają mianem subkultury.
- JesteÅ›my tak postrzegani, bo wyÅ‚amujemy siÄ™ ze schematów – tÅ‚umaczy mÅ‚odzieżowy mistrz Å›wiata. – Inny jest sprzÄ™t na którym pÅ‚ywamy, inny, bardziej swobodny sposób bycia i ubierania siÄ™. Uchodzimy za trochÄ™ szalonych ludzi, a na takich zawsze patrzy siÄ™ z nieufnoÅ›ciÄ….
Skok na Hawaje
We wrześniu Aleksander Grynis wybiera się na Hawaje. Na Ocenie Spokojnym pierwszy raz w życiu posmakuje emocjonujących skoków i jazdy po kilkumetrowej fali. Miesiąc później na wodach Tajlandii zmierzy się z zawodowcami w mistrzostwach świata Formuły.
Sprawdzi, ile wart jest zÅ‚oty medal z Murcji. – ChcÄ™ tam wczeÅ›niej pojechać i zapoznać siÄ™ z akwenem. MuszÄ™ tylko zorganizować, bagatela, co najmniej 10 tysiÄ™cy niemieckich marek – dodaje niezrażony tym faktem Grynis.
Autor artykułu: Mieczysław Rutkiewicz