Na zjeżdżalni tropikany w hotelu Gołębiewski zginęła 18-letnia Ewa z Białej Piskiej. Policja poszukuje mężczyzny, który zderzył się z nią pod zjeżdżalnią.
18-letnia Ewa z Białej Piskiej wybrała się z kolegą na basen wieczorem. O 20.30 postanowili skorzystać z czterotorowej zjeżdżalni. Kiedy dziewczyna stała po zjeździe w basenie, wpadł na nią zjeżdżający za nią mężczyzna. Prawdopodobnie została trafiona w klatkę piersiową. Zanurzyła się, ale od razu pomógł jej kolega. Zauważył to także ratownik. Dziewczyna była nieprzytomna, więc rozpoczął reanimację, pomagał mu przypadkowo obecny lekarz. Wkrótce pojawiła się ekipa pogotowia ratunkowego. Niestety Ewa zmarła.
- Zdarzenie traktujemy jako nieszczęśliwy wypadek – mówi Alicja DÄ…browska, zastÄ™pca dyrektora hotelu. – Zjeżdżalnie majÄ… zainstalowane kamery, które przy wejÅ›ciu pokazujÄ…, czy tor jest wolny. Trudno zrozumieć, jak mogÅ‚o dojść do tak tragicznego zdarzenia.
Ustalono, iż 18-latka kilka miesięcy temu uczestniczyła w poważnym wypadku samochodowym. Przeszła prawdopodobnie trepanację czaszki i miała osłabiony organizm.
Policja rozpoczęła czynności bezpośrednio po zdarzeniu.
- JesteÅ›my w trakcie wyjaÅ›niania sprawy, jeszcze nie znamy wszystkich szczegółów wypadku – powiedziaÅ‚ nadkomisarz Lucjan Dogadalski, komendant komisariatu w MikoÅ‚ajkach.
Sprawą zajęła się giżycka prokuratura. Poleciła przeprowadzenie sekcji zwłok, która może pomóc w ustaleniu bezpośredniej przyczyny zgonu.
Zniknął sprawca wypadku. Obsługa basenu zajęta ratowaniem Ewy nie zwróciła uwagi na niego uwagi. Jego wyjaśnienia miałyby zasadnicze znaczenie dla ustalenia wszystkich okoliczności.
Na zdjęciu: Zjeżdżalnie mają zainstalowane kamery, które przy wejściu pokazują, czy tor jest wolny
Fot. Waldemar Albowicz
Autor artykułu: Sławomir Kędzierski